Nieważne, czy synek czy córeczka – oby tylko było zdrowe! – będąc w ciąży, odpowiadasz na pytanie o płeć maleństwa i ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Oczywiście, zdrowie malucha jest najważniejsze! Jak jednak uchronić pociechę przed infekcjami, gdy za oknem szaruga i niskie temperatury? Gdy na dworze raz złota polska jesień, a raz deszcz i wiatr, niedojrzały organizm jest bardziej narażony na choroby. Oto kilka sposobów, dzięki którym możesz poprawić dziecięcą odporność.

Karm naturalnie!

Mleko mamy jest najlepszym pokarmem dla dziecka. Zapewnia ono maluchowi nie tylko zaspokojenie głodu i prawidłowy przyrost wagi, lecz także dostarcza jego organizmowi wiele substancji wspierających układ odpornościowy. Kobiecy pokarm zawiera witaminy, składniki odżywcze, przeciwciała, a także laktoferynę – rodzaj białka mającego właściwości przeciwbakteryjne. Białko to aktywizuje system immunologiczny do zwalczania infekcji. Szczególnie ważne jest karmienie piersią niemowlęcia, które nie ukończyło jeszcze 6 miesiąca – dla takiego maluszka mleko jest przecież podstawą diety.

Codziennie spaceruj!

Przechadzki z maluchem to nie tylko miły rytuał czy okazja do pokazywania dziecku świata. Przebywanie na świeżym powietrzu także dotlenia, hartuje i poprawia apetyt. Jest również doskonałą okazją do dostarczania witaminy D, a dla starszego szkraba – do ruchu. Ze spaceru powinniśmy zrezygnować tylko wtedy, gdy na dworze jest duży mróz (poniżej -10 stopni), ulewa czy silny wiatr lub gdy maluch jest chory. Przechadzka nawet jesienią czy zimą powinna trwać co najmniej godzinę. Idealnie by było, gdyby udało się wychodzić z malcem dwa razy dziennie: rano i po południu. Czy można wyjść ze szkrabem, który ma katar, ale nie gorączkuje? Można, a nawet warto! Chłodne powietrze obkurczy śluzówkę nosa i ułatwi dziecku oddychanie.

Wietrz i ubieraj odpowiednio!

Przegrzewanie dziecka to częsty błąd świeżo upieczonych rodziców. Przesadnie opatulony maluszek nie ma możliwości przyzwyczajenia się do zmiany temperatur. Pamiętaj o odpowiednim ubieraniu dziecka – maluch leżący w wózku powinien mieć na sobie jedną warstwę ubrania więcej niż rodzic. Brzdąca, który już chodzi i dużo się rusza, można ubrać tak, jak siebie. Dobrze sprawdza się ubieranie „na cebulkę” – by w razie potrzeby móc zdjąć lub założyć jedną warstwę. Śpiącą pociechę dobrze jest okryć kocem, bo podczas snu organizm dziecka szybko się wychładza. Zastanawiasz się, czy dziecko nie marznie? Nie sugeruj się zimnymi rączkami malucha, a dotknij jego karku. Jeżeli jest ciepły i suchy, twoja pociecha ma się znakomicie! W domu również nie powinno być zbyt gorąco. Optymalna temperatura w sypialni to 19-20 stopni. Pokój, w którym śpi maleństwo, należy wietrzyć 2-3 razy dziennie, nawet w zimie (dobrze jest wtedy zabrać malca do drugiego pokoju).

Pozwalaj na wodne szaleństwa!

Przełajowy bieg przez morskie fale, brodzenie w górskim potoku czy skakanie po kałużach to dla malucha nie tylko świetna rozrywka, ale i doskonały sposób na hartowanie. Co jednak zaproponować smykowi, gdy aura nie pozwala na wodne zabawy na powietrzu? Basen! Naukę pływania mogą zacząć już niemowlęta. Oczywiście w zajęciach uczestniczą z rodzicem. Taka forma aktywności nie tylko rozwija ruchowo i wzmacnia więź między wami, ale także doskonale wpływa na odporność. Jeśli jednak nie możecie korzystać z pływalni, pamiętaj, że odporność można wspomagać także we własnej łazience. Podczas wieczornej kąpieli temperatura wody nie powinna być wyższa niż 36 stopni. Jeśli maluch jest zdrowy i ma ochotę, a w łazience jest ciepło, pozwól dziecku pochlapać się 10–15 minut. To nic, że woda przez ten czas ostygnie – takie powolne obniżanie temperatury jest doskonałym sposobem na wzmacnianie odporności! Dziecku powyżej roku możesz także zaproponować energiczne chodzenie po chłodnej wodzie w brodziku lub wannie. Pamiętaj jednak, by na dno położyć ręcznik lub matę i nie spuszczaj malucha z oczu, by się nie pośliznął! Po radosnym pluskaniu dokładnie wytrzyj swoją małą rybkę i ciepło ją ubierz.

Kochaj i rozśmieszaj!

Gdy myślimy o odporności, na myśl przychodzi nam często zdrowie fizyczne – sprawne funkcjonowanie wszystkich narządów, ruch, dieta. Nie należy jednak zapominać, że równie ważne jest zdrowie psychiczne, a oba składniki są ze sobą ściśle powiązane. Dzieci, które są narażone na napięcie, które nie czują się bezpiecznie, częściej i dłużej chorują. Oczywiście, nie oznacza to, że powinniśmy chronić malucha przed stresem – jego niewielka dawka jest potrzebna do prawidłowego rozwoju. Dobrze jednak zadbać o ciepłą atmosferę w domu, wspólne spędzanie czasu na zabawach czy przytulaniu. Warto także pamiętać, jak wielką moc ma śmiech! Podczas chichotania oddychamy głębiej, rozluźniamy mięśnie, uwalniamy napięcie i dotleniamy organizm. Zwiększa się także ilość przeciwciał, a redukuje produkcja hormonów stresu. Jeśli chcesz, by twój malec rzadziej chorował, nie zapominaj o codziennej dawce wygłupów, łaskotek, pieszczot i żartów. Połącz przyjemne z pożytecznym, a wszystkim wyjdzie to na zdrowie!

Zadbaj o dietę!

Jeśli maluchowi nic nie dolega, a jego dieta jest zbalansowana i dostosowana do wieku, nie ma potrzeby uzupełniania jej o suplementy multiwitaminowe. Pamiętaj, że witaminy także można przedawkować, dlatego nie podawaj szkrabowi nic bez porozumienia z pediatrą. Zadbaj natomiast, by dziecko jadło zdrowo – jego dieta powinna zawierać dużo produktów zbożowych, dobrej jakości tłuszcze, a także warzywa i owoce. Są one bogate w witaminy, np. witaminę C, odgrywającą ważną rolę w odporności. Organizm dziecka nie potrafi jej jednak magazynować, dlatego tak ważne jest, by smyk jadł owoce i warzywa. Staraj się unikać żywności przetworzonej i chemicznej, ogranicz słodycze. Cukier to doskonała pożywka dla bakterii. Warto podawać malcowi probiotyki – dobre bakterie wspierające pracę przewodu pokarmowego i układu immunologicznego. Zawierają je produkty mleczne: jogurty, kefiry oraz niektóre produkty dla dzieci: kaszki czy mleka modyfikowane. Dziecku, które skończyło rok, a niechętnie je ryby, można podawać tran. Ma on cenne kwasy omega-3 oraz witaminy A i D, które pomagają w budowaniu odporności.

Wrogowie dziecięcej odporności

Bierne palenie
Papierosowy dym zawiera wiele szkodliwych substancji. Dodatkowo wysusza on śluzówkę nosa, ułatwiając przenikanie bakterii. Pamiętaj, malec jest narażony na infekcje, nawet jeśli nie palisz przy nim. Wystarczy, że przytulasz dziecko do przesiąkniętego dymem ubrania lub śpicie w jednym łóżku.

Niewyspanie
Zmęczone dziecko bywa nie tylko bardziej marudne niż zwykle. Jest też znacznie bardziej podatne na infekcje. W czasie snu organizm regeneruje się, a układ immunologiczny – produkując przeciwciała oraz komórki odpornościowe – skuteczniej walczy z zarazkami. Miej to na uwadze, gdy ulegasz prośbom malucha o kolejną bajkę w telewizji, choć wiesz, że dziecko musi rano wstać do przedszkola.

Monotonna dieta
Nawet najzdrowsza na świecie potrawa nie zawiera kompletu wszystkich cennych witamin i składników odżywczych. Podstawą zbalansowanej, dobrze skomponowanej diety jest jej urozmaicenie – muszą się w niej znaleźć produkty z różnych grup. Zadbaj zatem o to, by twoje dziecko jadło nie tylko zdrowo, lecz także różnorodnie. Pamiętaj także, że witaminy zawarte w pożywieniu wchłaniają się lepiej niż te syntetyczne, z apteki.

Antybiotyki
Leczenie antybiotykami jest skuteczne w walce z wieloma groźnymi chorobami, często osłabia jednak organizm i obniża odporność. Dzieje się tak dlatego, że podawane leki niszczą zarówno bakterie patogenne, odpowiedzialne za wywołanie choroby, jak i bakterie fizjologiczne osłaniające przewód pokarmowy czy skórę. Miejsca te, pozbawione naturalnej ochrony, stają się jałowe i bardziej podatne na infekcje. Dlatego tak ważne jest, by stosować antybiotyki tylko wtedy, gdy to konieczne, a podczas leczenia zażywać profilaktycznie probiotyki.

Życie pod kloszem
Otoczenie, w którym znajduje się maluch, powinno być czyste, jednak nie sterylne. Dziecko musi mieć styczność z innymi ludźmi, by jego układ odpornościowy „uczył się” zarazków, których są oni nosicielami. Styczność ze zwykłymi warunkami życia to ważny trening dla układu immunologicznego. To właśnie dlatego dobrze, gdy dziecko po porodzie leży na brzuchu swej mamy. Kontakt „skóra do skóry” pozwala maluszkowi kolonizować dobre bakterie swojej mamy. Oczywiście, najważniejszy jest rozsądek. Chroń dziecko przed osobami chorymi, unikaj tłumów i supermarketów. Nie trzymaj jednak pociechy pod kloszem – to także jest niebezpieczne.

Tekst: Elżbieta Lityńska, pedagog

Share Button