Zabawa została zakończona. Dziękujemy za zgłoszenia. Serdecznie gratulujemy zwyciężczyniom!

Poniżej umieszczamy wybrane wypowiedzi autorek, które będą mogły się wybrać do Multikina na film „Tully” wraz z osobą towarzyszącą.

Wyróżnienie:

Na początku takiego dnia ktoś musiałby mi najpierw zabrać telefon i wyłączyć przycisk „zamartwianie się” (bo a nuż dziecko pod moją nieobecność dostanie pić w złym kubku albo nawet pójdzie spać 15 minut później!). A kiedy to już nastąpi…

Umawiam się rano z jakąś przyjaciółką (najlepiej taką, która też ma małe dzieci i pilnie potrzebuje złapać oddech). Zamawiamy taksówkę (a co tam – jak szaleć, to szaleć!) i jedziemy do centrum miasta. W drodze do przytulnej restauracji kupujemy kilka magazynów o modzie i urodzie (absolutnie nic o dzieciach i sprzątaniu) i spokojnie podziwiamy zabytkowe budynki, wystawy modnych sklepów, miłe uśmiechy przechodniów (bez nerwowego rozglądania się na boki w poszukiwaniu małego urwisa i kontrolnego sprawdzania co sekundę zawartości wózka). Zamawiamy pyszną kawę (i pijemy ją od razu – uwaga – ciepłą) i coś smacznego na śniadanie (innego od niedojedzonej kanapki i suchej bułki). Nieśpiesznie przeglądamy magazyny, komentując najnowsze trendy.

A potem wyruszamy na jakiś kurs – może florystyki albo robienia zdjęć?

Po inspirujących zajęciach zatrzymujemy się gdzieś na zdrowy obiad. Później czeka już na nas kosmetyczka z jakimś relaksującym zabiegiem na twarz albo manicure.

Odświeżone zaglądamy jeszcze do kina, a potem… wracamy do czystego domu, w którym grzeczne dzieci układają się już do spania i czekają tylko, aby nam powiedzieć „Kochamy Cię! Cieszymy się, że mogłaś zrobić coś dla siebie. Było nam dobrze z nianią, ale z Tobą jest najlepiej!”.

W lodówce czeka już przygotowany na jutro obiad, mąż nie narzeka, z łazienki słychać szum napełnianej wanny…

I nie, nie budzę się w tym momencie!!!

Pani Paulina O.

***

Schowałabym głęboko nianię elektroniczną i ķąpałabym się caaaaały dzień za wszystkie czasy z pianą po uszy, ogórkami na oczach, maseczką na twarzy, z dobrym regionalnym piwem w ręce, a mąż uzupełniałby kufel, pod żadnym pozorem nie zakłócając mojej błogiej ciszy.

Pani Patrycja P.

***

Mój wolny dzień spędziłabym na świeżym powietrzu w parku z ulubioną książką, z porcją pysznych lodów lub mrożoną kawą albo zorganizowałabym wycieczkę rowerową w nieznane z koszem piknikowym pełnym smakołyków.

Pani Iwona P.-T.

***

W tym sympatycznym dniu, korzystając z ofiarowanego mi czasu, wypielęgnowałabym stopy.

Pani Klaudia S.

***

„Dzień wolny mamy” chciałabym spędzić z mężem, przy romantycznej kolacji z ulubionym deserem, relaksującą kąpielą i masażem, jednak znając życie, przez cały wieczór i tak rozmawialibyśmy o dzieciach i o tym, jak bardzo jest bez nich w domu pusto, i takim sposobem „dzień wolny mamy” skończyłby się szybciej, niż zaczął i niania miałaby wolne.”

Pani Katarzyna K.

***

„Wolny dzień mamy” to wyjazd w piękne, spokojne miejsce, gdzie mogłabym naładować baterie, cieszyć się piękną pogodą, z książką w ręku, popijając ciepłą kawę.

Pani Iwona S.

***

Umówiłabym się z przyjaciółką w spa z basenem i sauną oraz zamówiłabym godzinny masaż odprężający, a gdyby jeszcze starczyło czasu, to zabieg kosmetyczny na twarz… no i koniecznie fryzjer na koniec, muszę w końcu kiedyś podciąć te końcówki ;)

Pani Anna B.

***

W dzień wolny mamy zrobiłabym sobie wystrzałowy „DZIEŃ DZIECKA”. Na początek – długi poranek w łóżku z pysznym śniadankiem zrobionym przez męża :) Po godzinie 10 wstaję i wychodzę zrobić się na bóstwo – zaliczam fryzjera, kosmetyczkę. Obowiązkowo idę kupić sexi sukienkę na wieczorną imprezę z przyjaciółmi, która trwa do białego rana, przecież dzieciaki są pod świetną opieką niani. Przed imprezą oczywiście wybieram się na pyszny obiad do ulubionej, dawno nie odwiedzanej restauracji. A gdyby tak dzień trwał 48 h – koniecznie wypad w Bieszczady z przyjaciółką.

Pani Kinga Ś.

***

Uspokajający umysł bieg przez las, malowanie na sztaludze w plenerze, na polanie falujących traw oraz ciepły posiłek zjedzony w pełni w drewnianej gospodzie, po to, aby stęskniona wieczorem ściskać córeczkę do utraty tchu – to mój wymarzony, a jakże prosty „dzień wolny mamy”.

Pani Roksana K.

***

W wolny dzień mamy to dzień tylko dla mnie – pojechałabym na rowerze do ulubionego, jedynego takiego mojego lasu, w cieniu drzew zajadałabym borówki…

Pani Joanna S.

Share Button